Dla mnie Dzień Kobiet jest od 4 lat wyjątkowy 🙂

Konsekwencją tamtego dnia były te oto kwiatki kilka miesięcy później, które moi bracia jako świadkowie wpięli sobie w butonierki 🙂

KAMI7342

A poza tym Dzień Kobiet ma różne oblicza. Z jednej strony mocno pachnie PRL-em i stąd jest ignorowany przez niektórych. Przez innych jest wykorzystywany do manifestacji feministycznych niby na rzecz kobiet, ale ja bym je nazwała antykobiecymi, bo z hasłami obcymi i niechcianymi przez większości pań, a do tego im szkodzącymi.

Jednak można też ten dzień dobrze wykorzystać. Na przykład na refleksję o kobiecości, o tym co tak naprawdę jest ważne. O tym, że wiele, a zaryzykuję tezę, że większość kobiet przede wszystkim chce być żoną i mamą. Jasne praca zawodowa jest potrzebna i ważna, ale czy najważniejsza? Większość z nas czuje, że nie, ale jest presja społeczeństwa: „musisz robić karierę zawodową, musisz się rozwijać, musisz wyjść z domu, musisz….”.

No właśnie nic nie muszę. Jeśli chcę i mogę zostać z dziećmi w domu, to zostaję i to naprawdę daje poczucie spełnienia. Jasne, że są kobiety, które ze względu na sytuację materialną muszą iść do pracy, są takie, które to lubią i super, niech idą! Ale nie wywierajmy presji, na te, które nie chcą. Nie patrzmy na nie jako na osoby, za przeproszeniem, zapyziałe, niedouczone, nie radzące sobie, itp… One są naprawdę szczęśliwe i spełnione.

W Dzień Kobiet można też spojrzeć na święte kobiety. Moje ulubione to św. Joanna Molla, św. Matka Teresa z Kalkuty, św. Joanna d’Arc, służebnica Boża Stanisława Leszczyńska (łodzianka 🙂 ) i oczywiście św. Marta.

Przeczytałam też o pięknym pomyśle na Dzień Kobiet z hospicjum w Koszalinie. Uczennice szkoły kosmetycznej zrobiły paniom z hospicjum piękne fryzury, makijaże, manicure. Niezwykły pomysł!

Fragmenty tekstu: „Pomysł, choć jak przyznają panie, które poddały się upiększającym zabiegom, nieco wyczerpujący, wart był zachodu. – Jesteśmy przecież nawet tu kobietami, a wizyta u fryzjera czy u kosmetyczki bardzo poprawia kobietom humor”

„To bardzo ważne dla pacjentów. Zwłaszcza dla pań, bo choroba odziera z kobiecości. A w ten sposób możemy im ją przywrócić, poprzez drobne zabiegi, które przecież wcześniej same na co dzień wykonywały. Nie przestajemy potrzebować tych zwykłych, a zarazem bardzo ważnych elementów nawet w chorobie. Z pewnością to poprawia humor, a więc i stan pacjentek – podsumowuje akcję psycholog.”

Cały tekst tu: http://koszalin.gosc.pl/doc/1479177.Dzien-Kobiet-w-hospicjum

Reklamy