To niesamowite jaką radość sprawiła mi wiadomość, że mamy nowego papieża. Nie wiem skąd ta radość i jakiś pokój…

Siedziałam na zajęciach i mąż wysłał mi smsa, że jest biały dym! Szybko włączyłam internet w komórce i czekałam na wieści, a tu nic i nic. Wiedziałam, że od białego dymu upłynie ok. 40 minut do ogłoszenia kim jest nowy papież, ale nie mogłam się doczekać!

I jest! Franciszek I. Papież z Argentyny! Pięknie!!

Jezuita, więc będzie na pewno mocno intelektualny rys pontyfikatu, ale ta Argentyna oznacza otworzenie się na nowe, pokazanie trochę innego Kościoła. Nie tego europejskiego, gdzie powołań i świeckich katolików ubywa, ale takiego naprawdę powszechnego, żywiołowego, gdzie co roku przybywa ludzi przyjmujących wiarę. To może być ewangelizacyjne. Poza tym papież spoza Europy pokazuje chyba bardziej powszechność Kościoła. Nie wiem. Zobaczymy.

Jak tylko wróciłam do domu, to bardzo chciałam obejrzeć retransmisję z błogosławieństwa. Niby nic takiego, ot relacja telewizyjna. A tu nie, wielkie emocje. Poczułam niesamowitą więź z Kościołem, że jestem w wielkim, pięknym Kościele. I że to błogosławieństwo było też dla mnie. Dużo radości.

Reklamy