wdsd-header-logo

21 marca to Światowy Dzień Zespołu Downa. Dlaczego taka wiosenna data? Zespół Downa to trisomia 21 pary chromosomów, czyli nasze dzieci dostały w dość specjalnym prezencie trzeci, dodatkowy chromosom w 21 parze. Czyli odpowiada to dzisiejszej dacie 🙂
Dzień jest ustanowiony przez ONZ i obchodzony na całym świecie, także w Polsce jest wiele wydarzeń.

Hasłem tegorocznego dnia jest praca osób z Zespołem Downa. Praca jest niezwykle ważnym aspekt życia każdego człowieka, tego nie trzeba tłumaczyć. Osoby z Zespołem Downa często mają bardzo utrudniony dostęp do pracy. Pomimo tego, że posiadają proste, wyuczone zawody lub posiadają umiejętności, które doskonale mogą być wykorzystane, to tak się nie dzieje. Problemem nie jest bezrobocie tylko podejście pracodawców, ustawodawców i społeczeństwa w ogóle. Myślę, że często nie ma dobrej woli, odwagi, chęci aby zatrudnić osobę niepełnosprawną. Natomiast dla tych osób praca jest niesamowicie ważna, daje poczucie bycia potrzebnym akceptowanym, daje spełnienie i sens, a także utrzymuje w sprawności. Dobrze, że zaczyna się o tym mówić i mam nadzieję, że będzie to nieść za sobą konstruktywne zmiany. Drugim ważnym aspektem tego dnia, szczególnie w tym roku podnoszonym w Polsce jest ochrona dzieci nienarodzonych. Większość tzw. legalnych aborcji w Polce jest przeprowadzana, kiedy matka dowiaduje się, że dziecko ma Zespół Downa. Dziś w wielu miastach odbywają się pikiety w obronie dzieci (w Łodzi o 16:00 na placu Wolności), a także w Sejmie odbędzie się złożeniem wniosku o rejestrację Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Stop aborcji” oraz  konferencja prasowa pt. „Stop zabijaniu dzieci z Zespołem Downa – rusza inicjatywa ustawodawcza”. (źródło: http://www.stopaborcji.pl/index.php/535-21-marca-ruszamy-z-akcja-ustawowa-pikiety-w-calej-polsce).
Argumenty tzw. zwolenników pro-choice, są absolutnie niedopuszczalne i niezrozumiałe. Dziecko wszystko jedno czy zdrowe czy chore ma prawo urodzić się i żyć, jego choroba nie może decydować o tym, że będzie zabijane! Mogę zrozumieć, że rodzice nie chcą, nie umieją, nie są w stanie wychować takiego dziecka, ale zabicie go nie jest rozwiązaniem. Jego życie może być piękne i wartościowe, a przede wszystkim po prostu jest życiem. Dzieci z Zespołem Downa są tak samo piękne jak inne dzieci. W codziennym życiu nie widzę żadnej różnicy w opiece, zajmowaniu się, zabawach pomiędzy naszą Marysią z ZD, a „zdrowym” Jaśkiem. Może trochę więcej chodzimy z nią do lekarzy, ale bez przesady. Z tzw. „zdrowymi” dziećmi czasem też sporo się ich odwiedza.

Nie wiem czy umiem w słowach sprecyzować, to o co mi chodzi, ale przesłaniem tego jest, że życie jest ważne i piękne, że pozwolę sobie tak zbanalizować 🙂

I jeszcze jedna kwestia, która nas z mężem zastanawia ostatnio. Kiedy z najróżniejszymi znajomymi rozmawiamy o Zespole Downa, okazuje się, że każdy zna jakąś osobę z ZD. Nie dziwne, bo takich dzieci w Polsce rodzi się 1 na 600, czyli całkiem sporo. Tylko to co jest dziwne, to fakt, że nie widać tych osób na ulicy, w sklepie, w kinie, na basenie. Gdzie są? Chowają się, boją się? Pewnie trochę tak. Dlaczego rodzice nie wychodzą ze swoimi dziećmi do ludzi? A może się mylę, może ja na nich nie trafiam? Wczoraj miałam jazdy (robię prawko) i okazało się, że siostrzenica instruktora ma ZD, kuzynka koleżanki też, dziecko kolegi z pracy męża, znajomi znajomych, itd… Może choć dziś, na początek, warto wyjść z naszymi dziećmi na miasto 🙂 ?

Sporo tych refleksji na dziś. Do tego zmieniam tło na bardziej wiosenne, może to szanowną Panią Wiosnę także przekona do zmian 🙂

Reklamy