O czytaniu globalnym według metody Glenna Domana można w internecie znaleźć sporo informacji.
Kiedy szukałam dla Marysi różnych stymulujących zabaw, trafiłam na tę metodę. Pierwsza myśl była taka, że to zwariowany pomysł uczyć 3-miesięczne dziecko czytać, ale później w miarę pogłębiania wiedzy okazywało się, że ma to ręce i nogi.
Po pierwsze jest to pokazywanie czerwonych napisów, a więc kolejny, dobry bodziec, po drugie nie wymaga dużo czasu, a także znalazłam wiele opinii, że daje to efekty – dzieci zaczynają szybko i samodzielnie czytać. Mnie nawet nie chodzi o to, aby moje maluchy szybko czytały, ale żeby dostarczać im różnorakiego rozwoju. Na pewno jest to dla nich zabawa, nie traktują tego jako nauki, rozszerza słownictwo i uczy szybciej lub wolniej czytać. Dla mnie bomba.
Spotkałam się też z uwagami krytycznymi, że po pierwsze rzeczowniki i przymiotniki są tylko w mianowniku, a czasowniki w 3 osobie liczby pojedynczej. Natomiast w języku polskim mamy odmianę i dziecko w ten sposób nie tego nie uczy. Jednak nie zgadzam się z tym, ponieważ maluszek słyszy różnicę w mówieniu i uważam, że będzie poprawnie czytał tak jak mówi. Np. Jaś już w mowie rozróżnia odmianę, bo na babcię mówi „baba”, ale jak chce jechać do babci, to mówi „do baby”. Na siebie mówi „Jaś”, ale jak coś należy do niego to mówi „Jasia”, więc myślę, że w czytaniu będzie podobnie.  Drugi zarzut, to fakt, że dziecko może nie czytać tylko zgadywać lub mówić wyraz o podobnym znaczeniu. Czyli widzi napis „owoc”, a powie „jabłko”, bo mu tak wygodnie. Natomiast uważam, że w pierwszej fazie czytania nie jest to problem, a dobre ćwiczenie na skojarzenia.
Na pewno będę miała więcej spostrzeżeń w miarę jak będziemy się coraz więcej uczyć. Na razie u nas trwa to miesiąc.
A na czym w skrócie metoda polega? Na białej kartce są czerwone napisy, czcionka o wielkości 8 cm. Na początek wyrazy opisujące otoczenie dziecka, członków rodziny, kolory, jedzenie, zabawki, przede wszystkim rzeczowniki, przymiotniki i proste czasowniki. Później w trakcie uczenia dochodzą proste złożenia przymiotnik+rzeczownik, np. mała piłka, a później proste zdania.

Pokazujemy dziecku zestaw, w którym jest 5 wyrazów. Należy pokazywać je krótko: czytam wyraz i pokazuję kartkę i tak pięć kolejnych słów. Później, najwcześniej za pół godziny, pokazuję kolejny zestaw, innych 5 słów. Takich zestawów mam 3 i każdy pokazuję 3 razy dziennie. (Jeśli zdołam. Mnie nie udaje się pokazywać się 9 razy, ale się staram 🙂 )
Każdego dnia w każdym zestawie wymieniam jedno słowo – wyjmuje jedno stare i dodaję jedno nowe. Warto zrobić sobie lub wykorzystać gotowe już harmonogramy, żeby w tym nie zginąć.

Jeśli chodzi o wydruk samych wyrazów, to można je oczywiście zrobić samemu, choć jest to dość kosztowne, bo 8-centymentrowe czerwone litery zajmują sporo miejsca i wydruk może być drogi. Warto to sobie skalkulować. W internecie jest kilka firm, które oferują gotowe zestawy na grubszych kartonikach. Według mnie to się bardziej opłaca, ale to zależy od  potrzeb i możliwości.

Ja stosuję Domana dla  Marysi i Jasia (inaczej się oczywiście nie da 🙂 )My się świetnie przy tym bawimy, polecam 🙂

Jaś oczywiście się trochę rozprasza, ale też żywo reaguje: jak widzi literę „o”, to mówi „kółko”, jak słyszy wyraz „śpiewa”, to mówi „la la la”. Natomiast Marysia niesamowicie skupia na tym wzrok, wodzi oczami za kartką, na pewno nie jest jej to obojętne.

A to nasze przykładowe słówka:

DSC_0174

Reklamy