Marysia rośnie i rośnie i ładnie się rozwija. Ja nadal poszukuję inspiracji do zabaw z nią, ale ostatnio dostaję na szczęście sporo cennych uwag od naszych rehabilitantów, także nie jestem już zdana tylko na internet i książki.
Podzielę się tym co obecnie robimy, może ktoś z Was skorzysta. Nie należy jednak zwracać uwagi na to, że my robimy to z 6-miesięcznym maluchem, ponieważ Wasze dzieci może potrzebują takich zabaw wcześniej lub później. Trzeba swoje dziecko obserwować i proponować zabawy zgodne z jego potrzebami i rozwojem.
Aby ułatwić pamiętanie o tym co powinniśmy robić z Marysią, w dwóch miejscach w domu powiesiłam sobie kartki z przypominajkami 🙂

DSC_0442

W łóżeczku Marysi zdjęłam już nasz biało-czarno-czerwony otulacz, gdyż należy ją już otaczać bardziej kolorami, a że zauważyłam (a trochę mi podpowiedziano), że takie dziecko najbardziej interesuje się ludzką twarzą i zabawkami z buziami, to zrobiłam Marysi do łóżeczka kolorowe buzie.

DSC_0396Marysia odkrywa bardzo powoli swoje nóżki, więc, żeby jej pomóc to zakładamy kolorowe skarpetki z dzwoneczkami i bawimy się stópkami.
Bawimy się też dźwiękami, poza śpiewaniem i rymowankami można dziecku pozwolić usłyszeć jakiś odgłos (dzwoneczek, nasz głos, grzechotkę, grające zabawki), a dopiero później pokazać tę rzecz.
Marysia potrzebuje też motywacji, aby unosić rączki do góry, więc wieszamy nad nią ciekawe zabawki, najlepiej z buzią (np. uśmiechnięta laleczka), które po potrąceniu rączką wydają dźwięk. Wtedy dziecko widzi reakcję swojego działania i następuje koordynacja oko-ręka.
Kolejną zabawą jest dobranie samogłosek do konkretnych czynności. W ten sposób uczymy samogłosek wzorcowych. I tak:
– przy usypianiu mówimy „A” (aaa kotki dwa)
– przy kołysaniu „U”
– przy pokazywaniu czegoś „O” (także przy zabawie „a kuku”- zamiast mówić „nie ma, nie ma – a ku ku” mówimy „nie ma, nie ma – „O”)
– przy zmienianiu pieluszki – „E”.
Nazywamy także części ciała, przy przebieraniu masujemy, dotykamy i nazywamy. Do tego oczywiście śpiewamy piosenki z częściami ciała, o których pisałam wcześniej.
Pokazujemy pojedyncze obrazki, czyli takie gdzie na jednej stronie jest jeden obrazek najlepiej bez tła (np. pies, ale bez budy, trawy itp). Poznajdowałam troszkę takich książeczek, ale nie są idealne, bo nie spełniają powyższych warunków, zatem przymierzam się, żeby porobić własne na podstawie jakiś ilustracji z internetu. Pokazując je nazywamy to, co na nich widać, dlatego tak ważne jest umieszczanie na obrazkach jednego przedmiotu, aby było na pewno wiadomo o co chodzi.
Kontynuujemy także czytanie globalne metodą Domana 🙂

Na dziś to tyle, ciąg dalszy zabaw z półroczniaczkiem nastąpi 🙂
Chciałam Wam jeszcze podrzucić nowe, ciekawe teksty o Zespole Downa:
http://wiadomosci.onet.pl/raporty/deutsche-welle-w-onecie/blanka-normalne-dziecko-z-downem,1,5530249,wiadomosc.html

http://gosc.pl/doc/1581903.Matka-dzieci-z-z-Downa-krytykuje-prezydenta

http://www.fronda.pl/a/pierwsza-na-swiecie-osoba-z-zespolem-downa-z-tytulem-honoris-causa-w-polsce-takie-osoby-sa-legalnie-mordowane,28259.html

Polecam również tekst o żłobkach, już nie w temacie Zespołu Downa, ale małych dzieci. Bardzo ciekawy i zgodny z moim myśleniem, że małemu dziecko najlepiej jest w domu 🙂  „Stres żłobkowy” Doroty Łosiewicz z dzisiejszego tygodnika „Sieci”. Nie jest dostępny online.

Reklamy