Puff dużo się dzieje. Prawo jazdy, powrót na poważnie do doktoratu, dodatkowe rehabilitacje, codzienność zabiegana. Staramy się z Marysią ćwiczyć w domu, proponować nowe zabawy, realizować to co proponują nam terapeuci, ale podążać też za Marysią, obserwować co lubi i co odkrywa. Ostatnio bardzo interesuje się twarzami, lubi łapać nas za brodę i nos (kiedy nachylamy się na nią), a dziś odkryła jak może hałasować uderzając grzechotką nie tylko o coś (o fotelik, o własne kolano), ale także o grzechotkę trzymaną w drugiej rączce! Ot odkrycie!!

Natomiast przeglądając różne książki, mam kolejne propozycje zabaw:

– Pokazywanie dziecku lusterka, by mogło bawić się swym odbiciem. (Marysia uwielbia swoje odbicie, szczególnie na rehabilitacji ruchowej, gdzie jest wielkie lustro, czasem tak się zapatrzy, że nie reaguje na zabawki 🙂 )
– Zabawa w „a ku ku”. Zarówno w wersji z własną twarzą, buzią rodzica, ale też z zabawką, zakrywaną chusteczką czy pieluszką.
– pokazywanie zwierzątek (obrazków lub pluszaków). Pokazujemy pieska i mówimy: Marysiu to jest piesek. Hau Hau. Marysiu to jest kotek. Miauu. Itd…
– Stukanie. Dajemy dziecku do ręki różne przedmioty, np. grzechotka, łyżka i uderzamy o różne rzeczy. Jedno o drugie,  o stół, o garnek.
– Pokazywanie i dawanie dziecku zabawek, które wydają różne dźwięki
– Ze stołu zwieszamy kolorowe szarfy/wstążki/apaszki. Siadamy z dzieckiem na ziemi, pod stołem i wspólnie ściągamy szarfy ze stołu. Można zachęcić do samodzielnego ściągania.
– Do kąpieli wrzucamy zabawki, aby dziecko mogło próbować złapać, kopać. (ja bym na to nie wpadła, ale Jasiek przyniósł wczoraj Marysi do wanienki swoje zabawki  – chciał się podzielić 🙂 ach ten starszy brat! Okazało się, że ona była bardzo zainteresowana, a mnie wydawało się, że to jeszcze za wcześnie. Dziś wyczytałam, że w 6 miesiącu należy już dawać dziecku zabawki do kąpieli…)
– Dziecko siedzi na naszych kolanach przy stole. Na blacie kładziemy piłkę, turlamy ją tak, aby spadła ze stołu. Zachęcamy dziecko, aby obserwowało przedmiot.
– Zabawy z pacynkami. Zakładamy na rękę pacynkę (my mamy krowę i konia z Ikei i kaczkę nie wiem skąd 🙂 ). Zwierzak gada do dziecka, wydaje odgłosy, mówi wierszyki lub śpiewa piosenki.
– Opisujemy świat wokół, czyli co robimy z dzieckiem: „Mama ubiera teraz Marysię, smarujemy rączki, Marysia będzie jadła „am, am”.” oraz „Miś spadł „bam”., bączek się kręci „uuu”, robimy „pa, pa”
– Oglądanie dużych, kolorowych obrazków, opisywanie ich.
– Zabawy paluszkowe
– Powtarzamy wszystkie dźwięki wydane przez maluszka.

Sporo tego, ale spokojnie. Nie chodzi o to, żeby robić wszystko naraz i codziennie. Zabawy trzeba dostosować przede wszystkim do naszego dziecka, do jego etapu rozwoju, do nastroju, chęci i wielu innych czynników.
I najważniejsze, żeby nie traktować tego jako poważnych ćwiczeń, ale jako dobrą zabawę!

A z ostatnich powiedzonek Jasia:
Synkowi przypomniał się wyjazd w góry i mówi:
– Jedziemy w góry! (powtarza to wielokrotnie)
– Jasiu nie możemy jechać w góry, bo tata musi chodzić do pracy
Na to nadzwyczaj rezolutny Jaś:
– Praca poczeka!
Jesteśmy w szoku do dziś 🙂

Reklamy