Hmm, nie wiem czy tytuł wpisu nie jest zbyt szumny i zbyt ogólny. Inspiracją była wymiana myśli z koleżanką, również mamą małego smyka, na temat tego czy możemy ubierać, a idąc dalej dawać zabawki, książki z symbolami, które są nam obce, niezrozumiałe. Zgodziłyśmy się, że nie jest to obojętne, co zakładają na siebie nasze dzieci i czym się bawią. O co mi dokładnie chodzi? Kiedy kupuję dziecku koszulkę to nie jest mi wszystko jedno jaki obrazek jest na niej zamieszczony, czy jest to trupia czaszka, jakieś hieroglify czy choćby rysunki z bajki „Angry birds” (a taką ostatnio mi zaproponowała pani na rynku dla mojego dwulatka). Co z tego, że ta bajka jest modna, nie wiem dokładnie o czym jest, nie widziałam ani jednego odcinka, ale po pierwsze nie podoba mi się nazwa, a po drugie buźki tych ptaszków, powykrzywiane w złości i jakiś grymasach. Po co moje dziecko ma nosić jakieś smutasy? Wokół sporo jest przemocy, z którą i tak się kiedyś zetknie, więc wolę wybrać to co ma pozytywne przesłanie a także jest estetyczne. Chodzi tu o dwie rzeczy, po pierwsze o wspomniany brak agresji, pozytywne przesłanie, a po drugie o przedmioty estetyczne. W ten sposób wyrabiamy gust w naszych dzieciach, a to mam nadzieję zaowocuje w przyszłości w ich wyborach. Oczywiście trzeba zachować umiar i rozsądek (Jasiek w końcu dostał koszulkę z niedźwiedziem).
Podobnie jest z wieloma innymi emblematami czy napisami umieszczanymi na przedmiotach dla najmłodszych. Jeśli trupia czaszka jest symbolem śmierci to w jakim celu umieszczać ją na bluzie dziecka (nawet jeśli jest ona różowa i otoczona kwiatkami – autentyczne, widziałam kilka dni temu na nastolatce). Jeśli nie rozumiemy jakiegoś napisu, bo jest po arabsku, chińsku czy w jakimkolwiek innym niezrozumiałym dla nas języku, to nie ryzykujmy, bo a nuż jest tam napisane coś co obraża nas, naszą kulturę czy religię  (np. ekspansja islamu)
Jeszcze ciekawiej jest z zabawkami. Co prawda ja mam chyba łatwiej, bo sami wybieramy zabawki dla naszych dzieci, to jeszcze nie one o tym decydują. Później będzie pewnie trudniej, bo będą być może chciały mieć to co dzieci w przedszkolu czy szkole, a te mody i wpływy nie zawsze są dobre. Bardzo dziwnymi zabawkami są te związane z serialem Monster High. Po co dziecku wampiry w trumienkach?? (ciekawy tekst tu http://gosc.pl/doc/1432492.Monstery-z-dzieciecego-pokoju).
Innym ciekawym przykładem są klocki Lego, które przecież kojarzą się bardzo dobrze, to jedne z mądrzejszych zabawek. A jednak. Wśród emocji, które mają narysowane ludziki z Lego coraz więcej pojawia się złych, smutnych. Odwracają się role, bo to źli bohaterowie są uśmiechnięci, a bohaterzy smutni czy przerażeni. Tu można przeczytać o badaniach nowozelandczyków http://www.polskieradio.pl/23/266/Artykul/864675,Czy-zle-ludzki-Lego-niszcza-psychike-dzieci

Warto na to wszystko spojrzeć jeszcze z punktu widzenia chrześcijaństwa. Wszystko co ma być tylko niby ozdobą, a jest związane z kulturą zła, śmierci, itp. jest złe i może przynieść złe skutki. Tak jak wymieniłyśmy się spostrzeżeniami z koleżanką co do islamu: oczywiście z założenia nie jest zły, ale jest ekspansywny i warto promować (nie wiem czy to dobre słowo) symbole z naszego chrześcijańskiego kręgu kulturowego, nawet jeśli nie jesteśmy wierzący, ale kulturowo jest nam to bliskie.
Pozwalanie na negatywne symbole, dla mnie jako osoby wierzącej, może być otworzeniem furtki złu. Noszenie niby niewinnych symboli może narazić na niebezpieczeństwo, jest jakimś oddaleniem od Boga. To moja perspektywa jako katoliczki.

DSC_2555

A tu jeszcze inny aspekt. Zdjęcie zostało zrobione na wystawie o Solidarności w Gdańsku. Ten cień na tle napisu to ja z 3-miesięcznym wówczas Jasiem. 🙂 To także wychowanie w wartościach. Jasne, że on nie będzie pamiętał, że tam był, ale to my mamy nawyk zabierania dzieci do muzeów i ważnych miejsc z punktu widzenia naszej historii i jak robimy to, kiedy oni są malutcy, to będziemy to również robić w przyszłości. Poza tym, takie zdjęcia z wakacji będą może kiedyś motywem do rozmowy o samej Solidarności jak podrosną…

Advertisements