Skąd to pytanie? Od różnych osób, przede wszystkim rodziców, ale też dziennikarzy, lekarzy, pielęgniarek można usłyszeć różne wersje. Bardzo, ale to bardzo denerwuje mnie, drażni i dziwi jak ktoś, a najczęściej są to jednak rodzice, mówią „mój Down”, „dziecko z Downem”, „Downiątko”, „Downiś”,. itp…
Brrrr dla mnie okropność.
Po pierwsze nie podoba mi się mówienie o osobach z Zespołem Downa per „Down” lub „dziecko z Downem”, ma to wydźwięk pejoratywny, a wręcz obraźliwy. Brzmi to nieładnie. Może to kwestia językowa, może fakt, że używane jest w języku potocznym w intencji obraźliwej (np.dzieci się tak przezywają  ), ale uważam, że tak nie powinno się mówić.
Ja rozumiem, że rodzice mówiąc w ten sposób nie mają nic złego na myśli, że być może jest to powiedziane z czułością albo skrótowo, ale uważam, że tak nie można. Moje dziecko to Marysia, córeczka, maluszek… A nie wada genetyczna. Nie można tego stawiać na pierwszym planie. Po drugie, nawet jeśli akurat w rozmowie poruszamy temat wady genetycznej, to nie można wyrażać się w ten sposób, ociera się to wręcz o brak szacunku do tej osoby. Myślę, że najlepszą formą jest „dziecko z Zespołem Downa”.

Nie mówiąc już o tym, że spotykam wielu młodych rodziców ( w tym mój mąż :)), którzy najchętniej mówiliby o swoich dzieciach „dziecko z trisomią” bo tak brzmi medyczna-fachowa nazwa tej wady genetycznej. Brzmi to inaczej, nie budzi negatywnych skojarzeń, ot choroba jak każda inna, ale pewnie aż taka zmiana nie jest możliwa (z różnych względów).

Ja spotkałam się z kilkoma sytuacjami, gdzie użyto innej, dziwnej dla mnie formy. Raz pielęgniarka w szpitalu, nie wiedząc, że ja z moim dzieckiem stoję obok zapytała drugiej pielęgniarki (z naszego oddziału) „Jak tam wasze downiątko?” Ta „nasza” się speszyła, oczami pokazała, że stoję obok i ucięły temat. Wtedy nawet jakoś bardzo mnie to nie uderzyło, bo wypowiedź była raczej z troską, ale dziś wiem, że zwróciłabym jej uwagę.
Druga sytuacja, to mama 7-letniego chłopca, o swoim synku i jego kolegach mówiła „nasze Downy”. Wtedy przeżyłam szok, jak można!
A trzecia, to tydzień temu, redaktor jednego z tygodników, napisał „dziecko z downem” (z małej litery). Jemu już zwróciłam uwagę i przeprosił i przyznał mi rację.
Zatem zachęcam do uważności jezykowej, zarówno samych rodziców, jak i osoby, które o tym mówią i piszą.

Miłego dnia! 🙂

DSC_7870

Advertisements