Mieliśmy wspaniałe wakacje nad morzem. Z ciekawymi ludźmi, z codzienną mszą świętą, ze spacerkami, plażowaniem i budowaniem wozów strażackich z piasku ( są fajniejsze niż banalne zamki:) ).  Nie obyło się bez przygód (patyczek w uchu), ale przede wszystkim był odpoczynek i spokój. Przed wyjazdem, aż nie wierzyłam, że się da odpocząć 🙂

A powrót intensywny oczywiście, mnóstwo planów, zadań i marzeń! Rok powinien zaczynać we wrześniu, kiedy człowiek jest wypoczęty, a nie w styczniu.
Od razu po powrocie ruszyłam na rynek, żeby porobić trochę przetworów:DSC_0873

Powidła śliwkowe

DSC_0864

Ketchup własnej roboty

DSC_0855

Dżem brzoskwiniowy. Był jeszcze malinowy, ale się nie sfotografował.

Marysi wakacje też dobrze zrobiły, brak rehabilitacji ruchowej prawie przez trzy tygodnie sprawił, że Marysia odpoczęła i jakby „odpowiedziała” na to co wcześniej dostała. Zaczęła się bujać na boki w podporze wysokim i stanęła do czworaków, sama!! i zaczęła bujać się do przodu i do tyłu! Po za tym jest ciekawa świata, uśmiechnięta. No i do tego była największą strojnisią, żadna z pań nie miała tylu sukienek co Marysia :).
Jasiek rozwinął się trochę społecznie („Tymku choć tutaj proszę”), ganiał za królikami i śmigał na rowerku (ale dość chętnie go też pożyczał).
Mam nowe plany dla Marysi, co do ćwiczeń i zabaw, czytam, kupuję kolejne książki i będę się nimi niedługo dzielić.20130821_170538

Reklamy