Jaś cały czas nas zaskakuje swoimi spostrzeżeniami i umiejętnością wysławiania się. Nazbierało się troszkę anegdotek.

Jasiek chodzi dziś po domu i coś podśpiewuje. Przysłuchujemy się i …
– „Idę prosto, nie biorę jeńców żadnych”

Nie słuchamy Kazika jakoś specjalnie, tyle co w radio leci…
Panie Kaziku 2,5 letni Jaś pozdrawia :)) Fani rosną 🙂
__

Po wieczornej modlitwie Jaś pyta:
– A po co potrzebny jest Pan Bóg?
__

Jaś w mikołajki dostał bardzo dużo słodyczy. Chcieliśmy, żeby na kolację zjadł kopytka, ale on oczywiście chciał wcinać dalej słodycze. Negocjacje trwają, bunt, dyskusje. W końcu Jaś zapłakany biegnie do Marysi i wypłakuje się:
– Marysiu ja chciałam rurki z kremem, a tata mówi o kopytkach!
__

Bawimy się zwierzątkami-pacynkami na paluszki. Jaś zakłada różne i mówi:
– Dzień dobry papugo, (dzień dobry słoniku) itd.
Założył żółwia. Mówię:
– Dzień dobry panie żółwiu. Co słychać?
– niedobrze.
– a co się stało?
– dzieci mi chorują.
– a co im dolega?
– wymiotują.

(To było kilka dni po chorobie dzieci…)
__

Jaś poznaje różne zwierzątka, opowiadamy sobie co jedzą i gdzie mieszkają (bity encyklopedyczne Domana). Pyta o to, gdzie mieszkają lwy na zimę, albo gdzie kangury. Ostatnio zapytał:
– Gdzie mieszkają banany?
– W Afryce, w dżungli – odpowiadam
– Nie, mamo, przecież tam mieszkają szympansy!
__

– Jaś, co chcesz dostać od św. Mikołaja? – zapytała babcia na spacerze.
– Nie wiem, zastanowię się w domu.
__

Jaś o czymś ze mną rozmawia i próbując przekonać kwituje:
– Mamo, ale ja mam algumenty.

Advertisements