Jeszcze wrócę do tego planowania, bo nie jest z nim łatwo. Problemem nie jest tylko jak zaplanować rehabilitację, ale ile jej ma być. Po moim wczorajszym wpisie odezwały się głosy, jak to dobrze, że Marysia miała odpoczynek od rehabilitacji, że to ważne, że nie można przywalić dziecka ciągłymi ćwiczeniami. I to bardzo słuszna uwaga. Ale ile tej rehabilitacji powinno być?? Tego nikt nie wie. I tylko rodzice mogą i muszą o tym zdecydować. A przecież nie są (najczęściej) specjalistami w tej dziedzine. Oczywiście są specjalistami od swojego dziecka, ale trudno jest stwierdzić ile tej rehabilitacji ma być i jakiej. Oczywiście wiemy, że ruchowa jest ważna, ale przecież nie najważniejsza, natomiast logopeda jest bardzo ważny, więc ile go powinno być? Raz w tygodniu, dwa czy trzy? Decyduj sobie rodzicu na czuja. I do tego trzeba pamiętać, że więcej nie znaczy lepiej. Można pójść raz w tygodniu, ale do dobrego specjalisty, a można iść do trzech bez efektów. Ale jak częściej, to może jednak lepiej? I tak można w kółko sobie zadawać te pytania. Jedni rodzice znajdą dziecku zajęcia w 3 ośrodkach i będą jeździli codziennie. Czy to źle? Może ono tego potrzebuje? (choć spotkałam się z opinią, że to bardziej rodzic tego potrzebuje niż dziecko). Inni będą chodzić 2 razy w tygodniu i można by pomyśleć, że coś zaniedbują. A może właśnie pozwalają się swojemu maluchowi spokojnie rozwijać? Nie ma wskazówek, jak to robić. Oczywiście można zapytać psychologa czy rehabilitanta, ale każdy powie co innego. A oprócz tych podstawowych zajęć można iść na basen, na hipoterapię, albo na zwykłe zajęcia muzyczne jak inne dzieci. Uważam, że brakuje takiego całościowego podejścia do dziecka. Jednej osoby, która pomogłaby czuwać nad całym procesem rehabilitacji. Nie wiem, może to niemożliwe, a może gdzieś istnieje.
Podobno na świecie mówi się o tym, że wczesna interwencja poszła w złym kierunku, za dużo oczekuje się od rodziców i dzieci. Za dużo się od nich wymaga i nikomu to nie służy.
Powtórzę to jeszcze raz: zdaję sobie sprawę, że od decydowania są rodzice, ale oni często w nawale możliwości WWRów, ośrodków rehabilitacyjnych, wizyt prywatnych mogą się łatwo zgubić i zaszkodzić dziecku. DSC_7703

Reklamy