Kiedy wpisuję tu różne, śmieszne anegdotki, to zawsze o Jasiu, ale dziś będzie o Marysi.
Mamy dużą choinkę, wszystkie szklane ozdoby i bombki powiesiliśmy wysoko, żeby dzieci nie zrobiły sobie krzywdy. Na dole papierowe i plastikowe dekoracje oraz pierniczki.
Dziś popołudniu siedzę w innym pokoju niż Marysia, nagle słyszę, że się krztusi. Biegnę. Patrzę, a ona coś zjada. Wyciągam jej z buzi… pierniczek. Podczołgała się do choinki i zdjęła sobie, spryciula, nie jakąś kolorową ozdobę, tylko pierniczka i zaczęła go po prostu zjadać. 🙂
Co tam cukier, gluten i alergiczne przyprawy do piernika – była samodzielnie przeprowadzona akcja.
No dumna jestem 🙂

Zdjęcia nie są związane tematycznie z anegdotką, ale miały się znaleźć na ulotce 1%, ale zapomniałam… Zatem umieszczam je dziś tutaj. Generalnie nie wrzucamy zdjęć dzieci, ale przy 1% trzeba było zrobić wyjątek. A zdjęcia pochodzą z ukochanych zajęć Marysi na basenie. Pierwsza pływaczka w grupie, zachwycona zabawą, ruchem, wodą, z której mogłaby nie wychodzić. 20131115_16401220131115_164020
Tu akurat zdjęcia z tzw. makaronem. Ale pływamy najczęściej bez niego, za to z piłkami, gumowymi zwierzątkami, wiaderkami, z ringo. Marysia nurkuje i skacze z brzegu. Rewelacja!

Reklamy