Miało być dziś o Rzymie, ale będzie o Wrocławiu.
Kilka dni temu byliśmy na wycieczce we Wrocławiu. Pierwszym celem, dla którego się tam wybraliśmy była wizyta u lekarza (jeździmy tam co pół roku). Jednak razem z kilkoma rodzinami z Łodzi wpadliśmy na pomysł, żeby dowiedzieć się jak działa edukacja dzieci z Zespołem Downa we Wrocławiu. Dzięki wielkiej pomocy Jarka i Asi udało nam się to zrealizować! Zobaczyliśmy niesamowitą szkołę integracyjną, niepozorną z zewnątrz, ale fantastyczną jeśli chodzi o projekt edukacyjny, dyrekcję i  nauczycieli. Zwiedzaliśmy też przedszkole, dowiedzieliśmy się jak można współpracować z miastem. Generalnie, że można i da się zorganizować mądre przedszkole i szkołę dla naszych dzieci.
Teraz siedzę i myślę jak to ugryźć, z której strony, w jakim kierunku pójść, jest kilka możliwości realizacji, ale co z tym zrobić…. Czas pokaże. Ale muszę zacząć działać.
Poza tym Wrocław przyjazny i ładny jak zawsze. Zrobiliśmy sobie super spacer po starym mieście. Jasiek zasuwał na swoim rowerku biegowym (baaardzo polecam, nasz syn go uwielbia i osiąga niezłe prędkości), szukaliśmy krasnoludków, które się dzieciom bardzo podobały, choć Jaś był rozczarowany, że nie chcą z nim rozmawiać.
U nas ciut chaotycznie, bo najpierw wyjazdy majowe, później Wrocław, teraz wracamy do jako takiej systematyczności. 🙂
Marysia pięknie raczkuje, goni wszędzie na bratem, jest rozgadana, roześmiana, bardzo kontaktowa. Fantastycznie naśladuje gesty, stara się powtarzać też coraz więcej sylab, głosek.
Jest dobrze.

 

Reklamy