Myślę, że ważne jest podejście do dzieci do ich mocnych stron, sukcesów. Nie chodzi oczywiście o to, żeby je non-stop chwalić, ale żeby samemu zauważać, co dziecko umie, a nie zamartwiać się, że tego jeszcze nie robi, tamtego nie wie. Takie myślenie nawet jeśli nieprzekazywane wprost oddziałuje na dziecko, a poza tym wpływa na naszą psychikę. Szczególnie ważne jest to z dzieckiem, które rozwija się inaczej. Jest duża pokusa, żeby porównywać, zastanawiać czego jeszcze nie osiągnęło. Natomiast dużo radości daje zauważanie drobnych kroczków, kolejnych umiejętności.
Nasza Marysia jest oczywiście niezwykła i cały czas uczy się czegoś nowego.  🙂
Za miesiąc kończy dwa latka i niesamowicie dużo rozumie. Panie terapeutki chwalą ją za tzw. słownik bierny, czyli po prostu Marysia rozróżnia i umie wskazać przedmioty, o które ją się poprosi, rozpoznaje na obrakach zwierzęta, owoce, jedzonko, zabawki, członków rodziny, części ciała, wprowadzamy czasowniki.   Jednak dla nas najważniejsze jest to, że pojawiają się nowe słowa. Mama to mama już od dawna, ale tata, to dla Marysi „tatu” ewentualnie czasem „tatuś”. Banan to „ba”, no i zwierzątek jest sporo „be”, „łoł łoł”, „muu” „hhhaa”, „kwa”,”łaaaa”, „kokoko” no i ostatatni hit oko to oko, czasem „koko”. Świetnie też opanowała „da”, szczególnie jak chce wafelka lub mój telefon.
No i ruchowo jest fajnie: chodzi przy meblach, za rękę i coraz częściej puszcza ją i idzie sama kilka kroczków.
Sprytna jest też w zabawach z tzw. motoryki małej (no nie umiem znaleźć normalnego słowa). Jak opanowała wieżę z kółek, to teraz dajemy jej patyk, który się przewraca i musi jedną ręką trzymać patyk, a drugą wrzucać kółka. Załapała w lot, a jeszcze wymyśliła, że w sumie nie trzeba wrzucać tych kółek, tylko jak leżą na podłodze, to można je nadziewać jeżdżąc patykiem po wykładzinie. 🙂  Ostatnio  pojawiło się kilka takich nowych umiejętności, które nas zaskoczyły.
Z innych nowości, mniej optymistycznych – czekają nas okulary. Już przewiduję walkę na tym polu, ale mam nadzieję, że się mylę.
I szukamy turnusu rehabilitacyjnego, jeszcze się zastanawimy czy taki ogólnorozowojowy czy logopedyczny i przede wszystkim gdzie? Mamy już kilka  wskazówek, ale jeśli ktoś z Was ma dobre doświadczenia, to chętnie przeczytam.

A na koniec anegdotka z Jasiem 🙂
Jasiek mówi:
– ta pielucha będzie idealna.
– a co to znaczy? – pytam
– że będzie dobrze pasować, że jest dobra.
– aha, a czy Ty jesteś idealym synem?
– takiego czegoś nie ma.
🙂

Advertisements