Czasem jest tak, że planuję zabawy, żeby były poznawcze, edukacyjne, często mam wskazania od terapeutów na czym powinniśmy się skupić w zabawie, staram się też regularnie bawić Domanem, ale przecież zabawy są też spontaniczne i poza tymi najfajniejszymi, czyli wymyślanymi przez dzieci (Jaś: „ja jestem strażakiem, a Marysia strażaczką”, albo innym razem: „ja jestem rycerzem, a Marynia rycerką”) ja także wpadam na jakiś pomysł, który wypala 🙂
I tak ostatnio mamy serię zabaw owocowo-warzywnych. Kupiliśmy karty Czu-Czu i Kapitan Nauka. (różne kategorie, w tym owoce i warzywa).

997_koowocefront3d555pxszer(źródło:http://www.jezykiobce.pl/karty-obrazkowe-owoce-od-1-do-3-lat,997.html)
timthumb.php(źródło: http://www.czuczu.pl/pierwsze-slowa/)

Te karty dają wiele możliwości. My mamy dwie ulubione zabawy. Pierwsza to rynek. Jaś rozkłada obrazki, które stanowią jego stragan i sprzedaje mi je za guziki-pieniądze. Uczymy się nazw bardziej skomplikowanych warzyw, trochę w tym jest czytania globalnego no i oczywiście liczenie.

DSC_1152
Druga zabawa, bardziej dla Marysi, polega na rozłożeniu kart i prawdziwych owoców i warzyw i wtedy uczymy się dopasowywać przedmiot do obrazka. Proste, ale daje dużo radości. Co prawda owoce muszą być umyte, bo gruszka i śliwka zaraz wylądowały u Marysi w buzi (ciekawe, że pietruszka czy cebula nie 😉 ). DSC_1223DSC_1173
I trzecia owocowa zabawa już bez kart, ale wymyśliłam ją po to, żeby przekonać Jasia do owoców. Zrobiliśmy sobie wyspy owocowe – za talerzykach były rozłożone pokrojone jabłka, gruszki, mandarynki. Później Jaś poukrywał talerzyki
w mieszkaniu. Dzieci wsiadły na kocyk, który stał się statkiem (a ja silnikiem)
i ciągnęłam ich na tym kocyku (co uwielbiają) i dopływaliśmy na wyspę jabłkową, gruszkową itd… Na każdej wyspie trzeba było coś przekąsić i okazywało się, że się da :-).

Kocyk jest w ogóle inspirujący i ulubiony przez dzieci, poza tym, że może być statkiem czy pociągiem, można z niego zrobić namiot albo jaskinię. ( nie wiem po co komu zabawki, jak koc daje tyle możliwości).
Wczoraj Jaś narzucił spory koc Maryśce na głowę, a ona cała rozchichotana kręciła się w kółko i raczkowała w takim „przebraniu”. Jaś biegnie od taty i woła:
– Tato chodź! Zobacz Duch Święty!

Advertisements