Mój wpis z fb z 3.10.2016 w odpowiedzi na czarny protest.
Wpis dostał 1600 lików, 900 udostępnień, 330 komentarzy, w tym sporo hejtu i sporo ciepłych słów.

Bardzo nie chciałam tego robić, ale czuję się przymuszona, przywalona tym, co płynie z internetu, facebooka, mediów. Nie lubię facebookówych dyskusji, nie chciałam powielać argumentów i pisać co o tym myślę, ale nie wytrzymałam. Od kilku dni jest we mnie jakiś smutek i nie mogłam dojść o co mi chodzi. Ale już wiem.
Do tej pory w dyskusjach za aborcją były moje znajome z kręgów feministyczno-liberalno-różnych, natomiast od kilku dni obserwuję, że dziewczyny, często mamy małych dzieci o różnych światopoglądach wstawiają czarne zdjęcia na profilowe, biorą udział w czarnych marszach. Nie rozumiem.
Odbieram to z jednej strony jako niezrozumienie Życia jako takiego. Nie zrozumienie czym jest ciąża. Nie wiem, nie chce mi się wierzyć, że ludzie uważają, że dziecko chore lub poczęte w wyniku gwałtu można zabić.
Z drugiej strony odbieram to osobiście. Halo! Mam córkę z Zespołem Downa. Chcecie mi powiedzieć, że ona nie ma prawa żyć? że nie powinnam jej urodzić? A może powiecie – Twoja sprawa! Dziękuję bardzo….
To, że ją urodziłam, nie nie jest to mój, (a raczej nasz, bo nasze dzieci mają oboje rodziców, ) heroizm, wyjątkowość czy coś tam jeszcze, że ją urodziłam.
Ależ nie, jestem najzwyczajniejszą matką, która umie się cieszyć i umie się nieźle wkurzyć, kocham moje dzieci i czasem ich nie ogarniam, uwielbiam gotować i mam bałagan w domu (na szczęście nie zawsze 😉). Nie jestem inna, wyjątkowa, tylko mega szara i zwyczajna.
I to nie jest tak, że ja jestem szczęśliwa, że moje dziecko ma ZD. nie jestem. Wolałabym, żeby była zdrowa, dużo bym zrobiła, żeby nie miała tego dodatkowego chromosomu. Ale nie zmienię tego, więc uczę się z tym żyć i patrzeć optymistycznie mimo wszystko.
To normalne, że jak jestem w ciąży to rodzę dziecko. Nie mogę sobie wybrać, że jak jest chore, to nie urodzę. Ludzi nie można selekcjonować i zabijać.
Powiecie, że to mój wybór i nikt mi go nie zakazuje? Ale żebym ja nie zakazywała innym? To żaden argument. Nie można zabijać. A jak jestem w ciąży to we mnie jest dziecko i hasło „moje ciało, moja sprawa” jest kłamstwem, bo w ciąży we mnie jest drugie ciało, z oddzielnym sercem, mózgiem, odmiennym kodem DNA.

Wkurza mnie rozstrząsanie, że to nie dziecko, tylko płód, zarodek czy nie wiem co jeszcze (a raczej Kto). to brak wiedzy. Jeśli dziecko w brzuchu mamy nie jest człowiekiem, to kiedy nim się staje? w dniu porodu? a dzień przed? ( nie oczekuję odpowiedzi)
Śmieszne już dla mnie jest mówienie mi przez ludzi – „nie masz prawa mówić co inni mają robić z ciążą”. Ciąża jest i nie ma co z nią robić, kończy się porodem. (tak wiem, czasem poronieniem)
Zawsze byłam przeciwna aborcji. Jak nie miałam dzieci, to mówili – „nie masz dzieci, nie wypowiadaj się” Jak urodził się Jasiek, to mówili „masz zdrowe dziecko, nie wypowiadaj się”
Jak urodziła się Marysia i mogę naprawdę powiedzieć jak to jest wychowywać niepełnosprawne dziecko (a mogę opowiedzieć i o jasnych i ciemnych stronach takiego życia) to mówią”nie wypowiadaj się, bo to był Twój wybór” a raz usłyszałam (autentyk) „Nie wypowiadaj się, bo Ci się dobrze powodzi” (a to ciekawe, szczególnie,że ta osoba widziała mnie pierwszy raz w życiu).
Wiecie ile było legalnych aborcji w zeszłym roku. ok. 900, kilka w związku z gwałtem, kilkaset, bo dziecko było chore. A wiecie jaka jest najczęstsza wada, która spotyka dzieci i przez którą można dokonać aborcji. Zespół Downa. nie ma statystyk, ale pewnie na te 900 legalnych aborcji, lekką ręką 700 było dzieci z ZD. Proszę sobie wyobrazić, że 700 dzieci jak moja Marysia nie urodziło się, bo?
bo ma skośne oczy, wolniej się uczy, nie mówi jako 4 latka (jeszcze), bo nie skończy studiów (raczej), swoją drogą ciekawe, czy moje pozostałe dzieci skończą( jak będą chciały)., bo ma choroby towarzyszące.
Dobre argumenty, no naprawdę. w sam raz, żeby zdecydować, że można zabić.
A dlaczego nie można zabijać autystyków? serio pytam? pewnie szkoda, że autyzmu nie wykrywa się prenatalnie ?
zaburzenia są dość podobne (choć inaczej się objawiają niż w ZD), ale im wolno żyć, a dzieciom z ZD nie. mega logiczne.
Ale może kiedyś i autyzm będzie się prenatalnie wykrywać, wtedy ich też będzie mniej.
Jak zachodzisz się w ciążę, to nigdy nie wiesz czy Twoje dziecko będzie zdrowe. Może uda Ci się wykryć ZD, ale nie wiesz czy za dwa lata nie okaże się że ma autyzm, czy inną wadę genetyczną, czy chorobę, czy nie ulegnie wypadkowi….Tu nie chodzi o straszenie. Tylko o świadomość, że rodzicielstwo to odpowiedzialność. Nie zabezpieczysz się na wszystko. Nie można się bać.

Uważam, że bardziej niż wstawianie sobie czarnych czy białych profilowych, można pomóc innym kobietom bardziej konkretnie. Są organizacje, które wspierają mamy, które chcą urodzić dzieci chore, poczęte z gwałtu, mamy, które zostały same. I uważam, że należy działać a nie dyskutować.
Ja na szybko znam dwie takie organizacje – Fundacja Gajusz, którą absolutnie podziwiam i uwielbiam. Prowadzi hispicjum perinatalne, organizuje przepiękne porody,podczas których rodzą się dzieci które umierają po 2-3 godzinach, czasem szybciej…. ale rodzice mogę je przytulić, nadać imię, pożegnać się. Gajusz prowdzi też od kilku dni ośrodek preadopcyjny Tuli Luli – dla dzieci, których mamy zdecydowały się urodzić, ale z różnych względów nie mogły wychować. Zawsze jest dobre wyjście. Można sprawdzić na ich stronie www czego potrzebują.
Drugie takie miejsce to Dom samotnej matki w Łodzi. Pomaga mamom, które stanęły pod ścianą, ale rodzą swoje dzieci. Są po różnych przejściach, ale się nie poddają.
też można im pomóc. właśnie robimy dla nich zbiórkę rzeczy (tak poza tym całym szumem, niezależnie od hałasu wokół ustawy, ktoś stamtąd zwrócił się do nas o pomoc, więc zbieram ubranka, kosmetyki dziecięce i trochę sprzętów, jakby co )

Nie chcę dyskusji o ustawie. Może nie jest doskonała. Szczerze to nie wiem, bo w codziennym pędzie nie znalazłam czasu, żeby ją przeczytać samodzielnie, czytam tylko medialne interpretacje obu stron. Na pewno jestem za badaniami prenatalnymi i wiem, że ta ustawa je uwzględnia i daje im odpowiednią rangę, bo sama udzielałam w tej sprawie wywiadu dla Ordo Iuris. Dopuszcza też ratowanie matki jeśli jest zagrożone jej życie, a w wyniku tego ratowania dziecko nie przeżyje.
Wiadomo też, choć doniesienia medialne są inne, że ciąża pozamaciczna musi zakończyć się zabiegiem, ale to przecież patologiczna ciąża, dla której nie ma wyjścia i z której nie urodzi się dziecko, więc nie wiem, po co ten przypadek jest rozstrząsany. Ale nie o tym jest ta dyskusja.
Mam wrażenie, że całe to zamieszanie obudziło w wielu ludziach poczucie/wrażenie/stwierdzenie, że należy zostawić to co mamy teraz, czyli że możemy zabijać chore dzieci. Naprawdę możemy zabijać? Czy zespół Downa, Turnera czy inne wystarczą, żeby dokonać aborcji? (……nie oczekuję odpowiedzi….)

Nie będę wstawiać hasztagów, nie będę zmieniać profilowego.
Jeśli ktoś z Was może na chwilę się zatrzymać i przemyśleć moje słowa, a nie zacietrzewiać się tylko na swoich racjach, to będę wdzięczna.
Jak również byłabym wdzięczna za niedyskutowanie pod tym postem, jeśli to możliwe. Nie jest to dla mnie łatwe, a nic nowego nie dodam, czego bym tu już nie napisała, no i na pewno nie zmienię zdania. 🙂
A jakiś względy spokój osiągnę, nie musząc odpisywać.
A żeby rozświetlić mój smutek i smutne czarne myśli innych – rozświetlona Marysia.
ps. hmmm…. chciałam, żeby ten post był pozytywny, optymistyczny, ale chyba jest trochę najeżony….ale nie umiem go przerobić i mam nadzieję, że już nie będę więcej takich pisać.

Advertisements